piątek, 3 czerwca 2011

Zabiłam motyle

złapałam motyle do klatki
nieświadomie
chciałam je wypuścić
ale złamałam im skrzydła
one już nie polecą

złapałam motyle do klatki
bo fruwały tak swobodnie
bałam się o nie
ze starchu
zabiłam moje
choć jeszcze nie moje motyle

złapałam motyle do klatki
jestem taka bezbronna
i zazdrościłam im tej wolności


Boże nie wiem co robić
bo zabiłam motyle
i patrzę na ich ciała
nieruchome
jestem taka bezbronna
a one nie są już wolne
moje motyle karmiły mnie swoją wolnością

właściwie
nie mogę ich nazwać moimi
chociaż je kochałam
tak jak się kocha motyle
wolne
fruwające
właśnie tak
kochałam te moje motyle
i nie przestanę
chociaż chciałabym równie prosto
zabić miłość do moich motyli
bo
ona już nie pofruną


mówię ci to ostatni raz
choć już mnie nie słuchasz
nie patrzysz na mnie
i oddychasz jakby
nie moim powietrzem
dlaczego?
czy jesteś zły za moje motyle
przecież to były tylko moje motyle
nie nasze
nigdy nie chciałeś żeby były nasze
a przynajmiej
nigdy mi tego nie powiedziałeś


zostałam sama
bez moim motyli
jestem niczym
niczym pusty uśmiech wieczności

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz